'Πόσο μου'χει λείψει (Poso mu`hi lipsi)' је преводио/ла Fani Drakopoulou (Φανή Δρακοπούλου) од грчки на бугарски Deutsch English Español Français Hungarian Italiano Nederlands Polski Português (Brasil) Română Svenska Türkçe Ελληνικά Български Русский Tłumaczenia w kontekście hasła "Źle mu poszło" z polskiego na niemiecki od Reverso Context: Źle mu poszło w miłości i prawie zniszczył świat. Zostawił żonę dla prostytutki. Gdy zobaczył, jak się zmieniła poszło mu w pięty. Związki – jedne są w stanie przetrwać całe życie, inne niestety nie. Nie ma złotej zasady. Ale kiedy przed ołtarzem dwójka ludzi obiecuje sobie miłość do grobowej deski, nic poza śmiercią nie powinno jej zniszczyć. Jednak jak to w życiu Vay Tiền Nhanh. „Powiedziałem mu, aż mu w pięty poszło”. Racja. Poszło w pięty i ominęło rozum. Wokół nas jest mnóstwo różnego rodzaju krytyki. Zwolennicy drogi środka mówią, że krytyka może być konstruktywna i wtedy jest dobra, jeśli natomiast pozbawiona jest podstaw, wtedy nie powinna mieć miejsca. Ja niestety nie wierzę w skuteczność obu z nich. Błąd myślenia polega na tym, że ludzie zakładają, iż są istotami kierującymi się logiką. To nieprawda. Doświadczenie podpowiada, że ludzie są istotami kierowanymi przez emocje, uprzedzenia, dumę i próżność. Krytykując innych, nie zmieniamy nikogo, a często powodujemy trwałą urazę. Mimo iż wydaje się nam, że rozmawiamy na poziomie rozumu, faktów i argumentów, to jednak druga strona odbiera krytykę przede wszystkim na poziome uczuć. Sam byłem świadkiem i doświadczyłem krytyki, która wypowiadana była w taki sposób, że na długo zapadała w pamięci i powodowała trwałą niechęć do krytykującego. Dobre chęci i czysta intencja nie wystarczą. Co najważniejsze, nie znam w krótkiej historii mojego życia takiej sytuacji, gdy ktoś zmieniłby się pod wpływem usłyszanej krytyki. Jasne, zdarzało się, że ktoś obawiając się konsekwencji nieprzyjmowania krytyki odmienił na chwilę swoje zachowanie lub zaczął udawać, że się poprawił, ale na dłuższą metę przynosiło to więcej szkody niż pożytku. Zwłaszcza krytyka przełożonego wobec podwładnego wcale nie zmienia jego myślenia, ale wywołuje jedynie strach, który staję się przyczyną zmiany. Lęk niestety jest uczuciem, w znacznej mierze, niekontrolowanym i prędzej czy później zrodzi resentyment i chęć zemsty. Krytyka jest bez sensu. Jeżeli ktoś chciałby narobić sobie wrogów to najprostszą drogą jest ich krytyka. Niestety, tak właśnie działa ludzka psyche. Nie liczmy na to, że ludzie posłusznie przyjmą krytykę i wprowadzą jej zalecenia w życie. Tak to nie działa. To naiwnie proste. Reakcją na krytykę jest często krytyka krytykującego i tak koło się zamyka. Każdy trwa przy swoich racjach i nie ma szans na poprawę. Żeby jednak nie kończyć tak negatywnym wnioskiem to chciałbym zaznaczyć, że jedyną drogą do zmiany człowieka jest dobro i to dobro podane w pozytywny sposób. Nie bez powodu polskie przysłowie mówi, że „więcej os złapie się na łyżkę miodu niż na beczkę dziegciu”. Któż jednak zdoła to pojąć? ks. Mateusz Szerszeń CSMA Odpowiedź jest prosta: bo musiała zrobić coś na telefonie, a zmiana pasa byłaby wtedy niebezpieczna. Sami wiecie jak to jest. Przychodzi jakieś powiadomienie i okazuje się, że ktoś napisał jakąś bzdurę w mediach społecznościowych. Pochwalił niewłaściwą partię, skrytykował słuszną decyzję, stwierdził że smakuje mu konkretny rodzaj pizzy albo dopuścił się jakiejś innej e-zbrodni. Nie można pozostać obojętnym, trzeba natychmiast chwytać telefon i odpisywać mu tak, żeby mu w pięty poszło. Mu lub jej – trudno bowiem jednoznacznie stwierdzić, kto nas dissuje w mediach społecznościowych, po drugiej stronie innego telefonu może siedzieć ktokolwiek. Jazda drogą ekspresową to nie powód, żeby zaprzestać dyskusji Tak, wiem że nie wolno korzystać z telefonu w trakcie jazdy, ale co ze sprawami naprawdę wyższej konieczności? Jak na przykład dyskusja o właściwym przygotowaniu spaghetti carbonara albo dlaczego bajka „Psi patrol” jest problematyczna. Takie sprawy nie mogą czekać do najbliższego MOP-u, trzeba zabrać głos natychmiast. Milczenie byłoby potwierdzeniem oburzających słów. Najgorsze, że zdarzyło się to, kiedy pani wyprzedzała ciężarówkę. Na wszelki wypadek jednak zwolniła do 50 km/h, no a że trzymała telefon w ręku, to nie mogła zmienić pasa, ponieważ ten manewr w połączeniu z korzystaniem z telefonu byłby naprawdę niebezpieczny. I tak jechała sobie 20 km Po lewym pasie ekspresówki z prędkością 50 km/h, zerkając często w telefon. A patrz go! Znowu coś odpisał! Bezczelny. Zaraz mu dowalimy, aż mu w pięty pójdzie. Coś o rodzinie, coś o sympatiach politycznych, okraśmy jakimś mocniejszym słowem. Wyślij. Bing! O nie, znowu odpisał! Znów trzeba mu nagadać. No trudno, zmiana pasa poczeka. A ten z tyłu idiota trąbi, o co mu chodzi? Niech jedzie! Ludzie powariowali, mówię wam. Tu się dzieją poważne rzeczy. No o co wam chodzi? Przecież prawy pas był wolny, można było wyprzedzać. Nagrywający z filmu jest nie lepszy, jedzie w bliskiej odległości za panią prowadzącą dyskusję przez telefon, potem zrównuje się z nią i jeszcze ją filmuje, jakby nie mógł zająć się swoimi sprawami. Wszyscy się teraz czepiają o byle co. W takich Indiach, na ten przykład, to wszyscy jeżdżą pod prąd i nikt nie narzeka. A tutaj jedna kobieta jedzie sobie wolno i bezpiecznie, i zaraz wielka afera. Dziwne że raczej nie nagrywa się filmów z tymi, którzy jadą dużo za szybko, a nie zbyt powoli. Rzeczywiście straszne niebezpieczeństwo. Aha, zanim zaczniecie komentować, to weźcie pod uwagę że piszę to jadąc ekspresówką, więc żebym mógł Wam odpisywać, będę musiał znacznie zwolnić. Nazwisko można wywodzić od przezwiska Pięta, to od pięta: 1. część tylna stopy, wystająca ku tyłowi, przenośnie zbierać pięty = brać nogi za pas, poszło mu w pięty = dało mu się we znaki, za piętami czyjemi = tuż za kim, tropw trop za kim, po piętach komu deptać = nie dawać mu spokoju, piętami się bić w tył = „leniwcze życie prowadzić”, 2. część pończochy, skarpety, 3. tylna część pługa sunąca się po ziemi, 4. tylna część kosy (zob. tzw. Słownik warszawski, t. IV, s. 182). lub od nazwy miejscowości Pięty, odnotowanej na terenie dawnego powiatu koneckiego (zob. „Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, t. VIII, s. 122). Nazwę osobową Pięta odnotowano na terenie Polski w 1352 roku (zob. K. Rymut, Nazwiska Polaków, t. II, s. 237).

poszło mu w pięty